kryzys i destrukcja kucharczyk

W ostatnim artykule na temat protestantyzmu pisałem, dlaczego świętowanie rocznicy reformacji nie jest zbyt mądrym pomysłem. Podpierałem się w nim m.in. recenzowaną dziś książką profesora Grzegorza Kucharczyka o tytule “Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji”. Otrzymałem ją do recenzji od Księgarni Multibook.pl (Wydawnictwo Prohibita). Jest to książka zdecydowanie godna polecenia każdemu, kto chce szybko i tanio poznać historię reformacji bez politpoprawnych złudzeń. Poniżej staram się pokazać, o czym jest ta książka, dla kogo będzie najlepsza (i dla kogo nie) oraz czego można się z niej dowiedzieć.
 

O czym jest książka?

Jak wspomniałem wyżej, “Kryzys i destrukcja” opowiada o reformacji w sposób bardzo krytyczny. Oczywiście, jest to krytyka uzasadniona źródłami, do których na końcu każdego rozdziału otrzymujemy dokładne przypisy.

Dużą zaletą tej pozycji jest bezpośrednie i szybkie podanie faktów na tacy. Nie ma tam “lania wody”, o czym przekonałem się próbując podkreślać najważniejsze fragmenty. Było ich zbyt dużo by to miało sens dzięki pominięciu przez autora zbędnych anegdot, przydługich opisów itp. Duża zaleta, jeśli interesuje nas sama wiedza, a nie długie czytanie.
 

Czego można się z niej dowiedzieć?

“Kryzys i destrukcja” jest nieekumeniczną książką, tak jak nieekumeniczne jest nastawienie autora do reformacji. Z treści jasno wynika, dlaczego nie powinniśmy świętować rocznic tego wydarzenia, a także dlaczego ekumenizm w obecnej formie jest oparty na celowym przemilczaniu faktów, które ujawnione, zburzyłyby całą ideologię “jedności” chrześcijan. Wskazują na to tytuły kolejnych rozdziałów, a potwierdza ich treść.


kryzys i destrukcja grzegorz kucharczyk

Zobaczmy, czego można dowiedzieć się z poszczególnych części książki:
 

> Wstęp

Ze wstępu dowiadujemy się, jak reformacja interpretowana jest przez historyków. Autor pokazuje, że nie tylko w rozumieniu “ultrakatolików” bunt Lutra był po prostu odgórną (zaangażowanie książąt niemieckich) i sowicie opłacaną rewolucją otwierającą furtkę kolejnym niszczycielskim siłom, jakie dały się we znaki podczas rewolucji francuskiej, czy całego XIX wieku – jednego z najbardziej antykatolickich w historii. Pokazuje też pokrótce, jak niszcząca moralnie i społecznie była luterańska zabawa dogmatami i do czego doprowadziło usunięcie faktycznej obecności Chrystusa w życiu człowieka, czy liturgii.
 

> Doktor Marcin Luter odkrywa “prawdziwą ewangelię”

Pierwszy rozdział pokazuje sylwetkę Lutra. Dzięki niemu widzimy w reformatorze typowy niemal przypadek skrzywdzonego (zarówno przez ojca jak i własny charakter) i jednocześnie niebywale butnego człowieka, którego “teologia” była jedynie projekcją wewnętrznych problemów, braku życia duchowego i słabego wykształcenia. Dowiadujemy się, jak marne były powody jego wstąpienia do klasztoru oraz jak własne niedomagania przyczyniły się do stworzenia teologii “dobrego samopoczucia”, w której nie ma znaczenia wola Boża, ale mrzonka o “zbawieniu bez uczynków”, która przecież doprowadziła do setek tysięcy mordów w imię nowej religii luterańskiej.
 

> Co ma wspólnego reformacja z nowoczesnością i postępem?

Interesujący rozdział drugi pokazuje, jak błędne i zakłamane jest dzisiejsze pojęcie “nowoczesności” i “postępu”, które zaczęło się wykluwać w czasach reformacji. Wrogowie Kościoła, heretycy, politycy, świat wielkiego interesu, lichwa i masoneria od 500 lat starają się wmówić światu, że prawdziwy postęp wymagał odsunięcia Kościoła od władzy. Niezaangażowani w antykościelne dysputy badacze obalają ten mit, a prof. Kucharczyk przytacza ich wypowiedzi. Warto tutaj również pamiętać słowa prof. Bartyzela, który bez ogródek twierdził, że odkrycia technologiczne i naukowe poczynione w czasach “nowożytnych” były nierzadko spóźnione o kilkadziesiąt, czy nawet ponad 100 lat.

Rozdział ten pokazuje też, że Luter nigdy nie posiadał ugruntowanej wizji swojej nowej teologii. Prof. Kucharczyk pokazuje, że reformator nie tylko wielokrotnie odrzucał i zmieniał swoje teorie spisane w 95 tezach, ale także poddawał się trendom, jakie narzucała mu protestancka społeczność. Nie mówi się przecież wiele o tym, że w pierwszym okresie buntu Luter popiera nie tylko istnienie papiestwa, ale także uznaje istnienie Czyśćca, mimo iż nie odpowiadają mu rzekomo “masowo” sprzedawane odpusty. To jednak nie wszystko, bowiem z “Kryzysu i destrukcji” dowiadujemy się także, że Marcin długo był zwolennikiem sztuki sakralnej, którą odrzucił właśnie ze względu na nienawiść protestantów do “idolatrii”, a nie własne badania teologiczne. Po prostu poddał się tłumowi.

Zainteresowani tematyką wyrzucania ksiąg biblijnych i odrzucania rozumu jako “k***y diabelskiej” także znajdą tu wiele dla siebie. Autor pokazuje, że wbrew obiegowej opinii, to właśnie protestanci (zaczęło się od Kalwina) odrzucali nauki Arystotelesa i odkrycia Kopernika, a efekcie uznawaną przez Kościół możliwość rozumowego poznawania świata oraz Boga.
 

> “Wzajemne zranienia”? Przypadek Szwecji

Część opisująca “odnowę” protestancką w Szwecji pozwala zrozumieć, dlaczego reformacja nigdy nie powinna mieć miejsca, a także dlaczego nie powinna być świętowana przez żadnego chrześcijanina (czyli katolika). Kara śmierci za odprawianie Mszy, prawny nakaz konfiskaty majątków Kościoła (władca potrzebował zasobów do wojny o tron), podporządkowanie “duchowieństwa” protestanckiego władzy – to rzeczy, które w Szwecji działy się z powodu fanaberii Lutra i przez które rzesze ludzi straciły życie i majątek rodzinny.

Przypadek Szwecji w bardzo podobny sposób jak przypadek Anglii pokazuje, że protestantyzm to ideologia wprost stworzona do zdobywania władzy absolutnej i niebywałego majątku.
 

> Czy coś nas jeszcze dzieli? Papieże o reformacji i protestantyzmie – od Leona X do Franciszka

Rozdział ten dotyczy nie tyle historii reformacji, co historii stosunków wobec protestantyzmu. Autor, jako katolik i znawca tematyki nie musi niestety nakierowywać uwagi czytelnika na niepokojące zmiany, jakie nastąpiły przez ostatnie 50 lat – są one widoczne gołym okiem.

Profesor przytacza wypowiedzi współczesnych ludzi Kościoła i konfrontuje je z tym, co o protestantyzmie od zawsze pisali wielcy papieże. Ten rozdział będzie pomocny dla każdego, kto interesuje się nauczaniem Kościoła na przestrzeni wieków. Nasuwa się pytanie: poprzedni papieże byli w błędzie (odrzucenie nieomylności papieskiej przez współczesnych), czy może współcześni nie posiadają elementarnej wiedzy na temat reformacji? Ten temat pozostawię bez własnej konkluzji.
 

> Drugi Mojżesz i pierwszy Fuhrer narodu niemieckiego

Tę ostatnią część można określić jako szkice o hipokryzji i perfidii protestantyzmu w czasach Lutra i niestety także dużo później. Dowiadujemy się o manipulacjach historią reformacji, o paleniu ksiąg (i ludzi) związanych z katolicyzmem i monarchizmem, widzimy jak Luter staje się nie tyle reformatorem, co idaolem i bożkiem protestantów. Widać tutaj interesujące mechanizmy propagandowe stosowane przez wszystkich rewolucjonistów, takie jak na przykład zakłamywanie historii po to, by z “bohatera” zawsze czynić “człowieka z ludu”, biednego buntownika, który nie mógł dłużej znieść “opresyjnego katolicyzmu”.

Z kolei antysemityzm Lutra przywodzi na myśl projekty ostatecznego rozwiązania, które znamy z poprzedniego wieku. Nie umknął autorowi fakt, iż NSDAP zostało wybrane przecież przez protestantów. Wyłania się z tego rozdziału interesujący obraz “niemieckiego ducha”, który już od czasów Lutra (i wcześniejszych) przejawia skłonności do nazizmu, imperializmu i radykalnych środków walki z jakimikolwiek przeciwnikami.
 

Podsumowanie

Lekturę polecam każdemu, kto chciałby w pigułce przyswoić wiedzę o ciemnej stronie reformacji i samego Lutra. Szczególnie osoby bezkrytyczne wobec ekumenizmu powinny przeczytać tę pozycję i porównać wszystkie informacje z tym, co mówi się potocznie na temat reformacji, sylwetki Lutra i jak chwali się jego przedsięwzięcie mimo faktów, które świadczą o czymś zupełnie przeciwnym.

Książkę możesz kupić w księgarni Multibook klikając tutaj.

Share: