ewangelizacja ameryk

Baśnie i legendy o mordowaniu Indian przez krwiożerczych mnichów są niemal tak samo popularne jak bzdurne. Fakty, jak zazwyczaj, wyglądają zupełnie inaczej – to z Kościoła wyszedł pierwszy i przez 300 lat JEDYNY głos sprzeciwu wobec niewolnictwa (encyklika Pawła III „Sublimus Dei”). Jak wyjaśnimy poniżej, Kościół w ucisku Indian wyłącznie przeszkadzał, za co niejednokrotnie duchownych spotykały najgorsze kary.

 

1. Co robili tam katoliccy duchowni?

Podobnie jak w nowo ochrzczonych krajach Europy, po dotarciu na miejsce zakonnicy wznosili osady ewangelizacyjne, kościoły i szkoły. Aby być w stanie nawracać Indian i przekazać im wiedzę na temat wiary, musieli zapewnić im przynajmniej minimalne wykształcenie. W późniejszym okresie powstawały tzw. redukcje jezuickie, czyli centra edukacyjne prowadzone przez mnichów, o których jeszcze powiemy.
 

2. Czy Kościół zalecał lub dopuszczał nawracanie siłą?

Często mówi się o “nawracaniu mieczem”, jednak niemal nigdy nie podaje się na to dowodów. Tak też jest w przypadku ewangelizacji terenów zasiedlonych przez Indian. Antyklerykałowie twierdzą, że na stosie z polecenia Inkwizycji lądował każdy Indianin, który nie przeszedł na katolicyzm. To, o czym się zapomina to fakt, że już w roku 1537 papież Paweł III w encyklice “Veritas ipsa” wystąpił przeciw jakimkolwiek próbom brania Indian do niewoli, a przemoc była piętnowana przez obecnych w Nowym Świecie duchownych.

Nie mówi się również o tym, że Indianie nie potrzebowali wielkiego przymusu, by przechodzić na katolicyzm. Wystarczył im do tego fakt, iż zakonnicy, jako jedyni bronili ich przed wyzyskiem i brutalnością świeckich kolonizatorów. Jednym z głównych przeciwników jakiegokolwiek wyzysku Indian był Bartolome de Las Casas, który poświęcił około 50 lat na pracę na rzecz rdzennej ludności Ameryki i starał się zniszczyć instytucję encomienda, czyli obozów pracy przymusowej. Kościół stawiał opór chciwym żołnierzom na tyle mocno, że niektórzy z nich dopuszczali się wypędzania zakonników z okolicznych terenów, a nawet palenia kościołów.

„Jeśli miałbym ponieść śmierć męczeńską to z ręki naszych
portugalskich chrześcijan, a nie Indian”.

Słowa te wypowiedział Manuel da Nóbrega, szef pierwszej misji jezuitów do Brazylii.
 

3. Na czym polegało nawracanie “żelaznym prętem i mieczem”?

Jak to zwykle bywa, jednemu z ówcześnie żyjących mnichów przypisano wyrwane z kontekstu zdanie, które brzmiało “Żelazny pręt i miecz to najlepsi kaznodzieje”. Czy jednak ktokolwiek z atakujących zadał sobie trud sprawdzenia, czego dotyczył cytat? Zapewne nie, ponieważ jego autor, Jose de Anchieta, wypowiedział te słowa tłumacząc konieczność powstrzymania Indian od barbarzyńskich praktyk wojennych i rytualnych, jak:

– trwanie w stanie permanentnej wojny między plemionami;
– akty zbiorowej zemsty;
– ofiary z dzieci i dorosłych;
– uroczyste mordowanie jeńców;
– kanibalizm (zjadanie pokonanych wrogów);

Co ciekawe, ten sam Jose de Anchieta, ponoć zły i brutalny, oddał się Indianom w niewolę. Zrobił to, by wynegocjować pokój pomiędzy “sojuszem” Francuzów i niektórych plemion rdzennych a Portugalczykami i plemionami, które weszły z nimi w przymierze. Jose utworzył także ośrodki edukacyjne, w których uczono Indian rzemiosła, gospodarowania, kształcono dzieci od małego, a nawet omawiano tematykę sztuk pięknych i medycyny.

 

4. Czy Inkwizycja Kościoła katolickiego terroryzowała Indian?

Jak wspomnieliśmy, Inkwizycja pojawia się wszędzie tam, gdzie mówi się o błędach Kościoła. Jest to schemat śmieszny właśnie w kontekście kolonizacji Nowego Świata, ponieważ z zasady Święte Oficjum nie miało prawa zajmować się niechrześcijanami tak, jak np. nie zajmowało się żydami, czy muzułmanami w Hiszpanii do momentu, w którym rodzina królewska przejęłą Inkwizycję, rozpoczęła walkę polityczną i zaczęła wykorzystywać własny aparat “inkwizycji” do politycznych rozpraw z innowiercami, obcokrajowcami, szpiegami itp. W ciągu półtora wieku Inkwizycja w Ameryce faktycznie orzekła 39 wyroków… na kolonizatorach, którzy dopuszczali się najgorszych przestępstw względem Indian i innych chrześcijan.
 

5. Kiedy tak naprawdę zaczęły się prześladowania?

Teoria spiskowa o brutalnym nawracaniu Indian upada w starciu z prostymi faktami, jak np. ten, iż najsilniejsze prześladowania rdzennej ludności Brazylii zaczęły się… w 1760 roku, gdy to wypędzono z niej jezuitów. Mamy tu więc do czynienia z sytuacją podobną, jak w przypadku Inkwizycji, gdzie najwięcej stosów płonęło dopiero w czasach, gdy katolickie organy całkowicie usunięto z danego terenu i zastąpiono rewolucjonistami protestanckimi (Niemcy, Austria, Anglia).
 

6. Jakie działania w sprawie niewolnictwa i wyzysku podejmowali katoliccy duchowni?

W roku 1604 o. Lorenzana (superior misji jezuickiej) wezwał kolonistów do oswobodzenia niewolników indiańskich pod sankcją ekskomuniki. Spowodowało to gwałtowną reakcję osadników – Indianom zakazano zwracania się do duchownych (nawet pod karą śmierci), zaś misjonarzy odcięto od dostaw żywności i środków finansowych.

Tworzono także redukcje, czyli “centra edukacji” wspomniane już wyżej przy okazji Jose de Anchiety. Ojciec Antonio Ruiz de Montoya mówił o możliwościach, jakie stwarzają:

„Indianie powinni być ludźmi wolnymi, wartościowymi obywatelami i poddanymi króla, korzystającymi z wszelkich należnych obywatelom praw. Zapewnienie tego da podstawę do trwałego pokoju między tubylcami a osadnikami z Europy, zbudowanego na fundamencie porozumienia. Nie wolno w żadnym wypadku próbować „przerabiać” Indian na Europejczyków.

Owszem, trzeba zapewnić im dostęp do europejskich zdobyczy cywilizacyjnych, jednak konieczne jest uszanowanie ich odrębności, tradycji, mentalności, charakteru i języka”.

Redukcje były swoistą odpowiedzią na „encomiendas” czyli osady pracy przymusowej, ​zakładane przez kolonistów próbujących zdobyć niewolniczą siłę roboczą pod pozorem „nawracania” Indian.
 

7. Jaki był stosunek Indian do kolonizatorów?

Logicznie rzecz biorąc, nie ma możliwości oceny zjawiska kolonizacji Ameryki z punktu widzenia tylko jednej strony. Naiwnością byłoby też sądzić, że Indianie byli przychylni kolonizacji i powszechnie cieszyli się z faktu utraty znacznej ilości ziemi, wolności i dóbr.

Wspomniane wcześniej praktyki i niecywilizowane zachowania miały duży wpływ na wzajemne relacje. Wojownicze plemiona nieustannie atakowały i starały się mordować Europejczyków, którzy z kolei wyżywali się i mścili na nich, gdy udało im się wygrać starcia, czy zdobyć osady. Nie można jednak racjonalnie stwierdzić, że dochodziło do jakiejkolwiek
“eksterminacji” Indian. Powód tego jest prosty – poza samą ekskomuniką, na jaką stale narażali się brutalni kolonizatorzy, powstrzymywały ich od zabijania przede wszystkim względy ekonomiczne. Przewiezienie odpowiedniej ilości robotników z Europy do Ameryki oznaczało ogromne koszty, dlatego swoją chciwość musiano zaspokajać wykorzystując siłę roboczą obecną na miejscu. Gdyby eksterminacja faktycznie była celem, Europejczycy szybko pozbawiliby samych siebie możliwości łatwego i skutecznego zysku. Śmierci wielu Indian winna jest także kwestia czysto biologiczna i brak możliwości obrony organizmów Indian przed chorobami “przywiezionymi” przez Europejczyków.
 

8. Jak Kościół zapoczątkował proces tworzenia prawa międzynarodowego?

Kiedy Europejczycy dowiedzieli się o problemach związanych z traktowaniem Indian w Ameryce, poczuli się winni i bynajmniej nie akceptowali tego stanu rzeczy. Szczególnie wpłynęło to na teologów i myślicieli, którzy zaczęli szukać rozwiązania problemu i możliwości ograniczenia zapędów części zdegenerowanych konkwistadorów. Okazało się to bodźcem do badań i poczynienia ustaleń w kwestii prawa międzynarodowego, które do tamtej pory nigdy nie zostało prawidłowo i jednoznacznie określone. Ze względu na to, że pierwsze ataki na hiszpańską politykę kolonialną wyszły właśnie z Kościoła katolickiego, a kolejne badania i działania teologów w celu zaprzestania prześladowań opierane były na moralności katolickiej, uznaje się KK za twórcę prawa międzynarodowego.

Pierwszy znaczny atak na hiszpańską politykę kolonialną nastąpił w grudniu 1511 roku na wyspie Hispaniola (obecnie Haiti i Dominikana). Dominikanin Antonio de Montesinos skierował ostrą krytykę do konkwistadorów w swoim dramatycznym kazaniu. Było ono tak intensywne i karcące, że dowódcy wszczęli protesty i domagali się odwołania tych słów.

Dominikanin zabronił duchownym wysłuchiwania spowiedzi prześladowców, którzy nie żałowali swoich czynów. Montesinos spotkał się nawet z królem Hiszpanii, do czego zniechęcano go w obawie o jego życie. Po spotkaniu, król zwołał specjalną grupę teologów i nakazał im stworzenie systemu zasad obowiązujących w kontakcie z mieszkańcami Nowego Świata. Stworzono prawa Burgos (1512) oraz Valladolid (1513), a później w 1514 roku tzw. Nowe Prawa.
 

9. Jaka była postawa teologiczna i moralna Kościoła względem Indian?

Jednym z najwybitniejszych myślicieli tamtego okresu był dominikanin, o. Francisco de Vitoria. Położył on podwaliny pod wspomniane wyżej prawo międzynarodowe. Bronił on doktryny, wg której:

“Wszyscy ludzie są wolni, na podstawie wolności naturalnej ogłosili
oni swoje prawo do życia, kultury i własności”

Pewność, że nowe prawa płyną prosto z Kościoła, a nie “dobrej woli”, czy “humanizmu” daje nam fakt, że de Vitoria podpierał się w swych rozważaniach Pismem Świętym i naukami Tomasza z Akwinu. Na tej podstawie, w trakcie swoich prac stworzył pierwszy system praw współistnienia pomiędzy narodami w czasie pokoju i wojny.

Opierając się na dziełach Tomasza z Akwinu przypominał, że żaden człowiek nie ma większych, ani mniejszych praw niezależnie od wyznania, czy grzesznego życia. Twierdził, że Indianie mieli oczywiste prawo przywłaszczyć sobie wszystko, co znaleźli na swojej drodze i nie są w żaden sposób gorsi od Hiszpanów. Nie mogli być więc ograbiani z tego, co już posiadali.
 

10. Czy Indianie traktowani byli jako “niby chrześcijanie” i zawsze Kościół uważał ich za gorszych?

W Kościele katolickim narodowość nie odgrywała aż tak dużej roli, jak np. w wojskowości, służbach, czy polityce. Miało to przełożenie także na sytuację Indian, którzy po chrzcie i dzięki równouprawnieniu wywalczonemu m.in. przez Kościół, zaczęli wstępować w szeregi duchownych i osiągali stanowiska kościelne. Na przykład w 1677 roku generałem zakonu dominikanów został Antoni Monroy e Hijar, meksykański Metys.
 

11. Ale przecież brutalni kolonizatorzy też byli katolikami?!

To fakt i nie jest to pierwszy przypadek skandalicznego zachowania katolików. Jako że artykuł ten dotyczy obrony duchowieństwa, papiestwa i nauk Kościoła katolickiego, musimy rozróżnić osoby świeckie od duchownych i elit Kościoła.

Nie da się zaprzeczyć (i nikt nie zamierza), że najgorsze instynkty często wychodziły z ludzi świeckich po tym, jak znaleźli się z dala od prawa i poczuli możliwość szybkiego wzbogacenia się kosztem innych. Podobna sytuacja miała miejsce także w naszej historii, zanim przyjęliśmy chrzest. Niemieckie wojska regularnie zapuszczały się na nasze tereny celem zagrabienia jak największej ilości dóbr i przejęcia ziem, do czego pretekstem miała być “ewangelizacja”. Chrzest Mieszka z rąk Czechów skutecznie odebrał Niemcom możliwość osiągania łatwych celów politycznych pod pozorem nawracania przyszłej Polski tak, jak intensywne działania ewangelizacyjne i chrzty uniemożliwiały kolonizatorom posługiwanie się wygodną wymówką “ewangelizacji” podczas gnębienia Indian.
 

12. Czy celem edukacji Indian przez duchownych było wyniszczenie i zastąpienie tamtejszej cywilizacji?

Przy okazji kryzysu imigracyjnego, jaki ma miejsce w Europie często w formie kontrargumentu dla nieprzyjmowania uchodźców twierdzi się, że katoliccy zdobywcy już wieku temu wpraszali się na nieswoje tereny, by wymazać obce cywilizacje. Winny temu wszystkiemu miał być oczywiście ten straszny Kościół, który podobno nie ma poszanowania dla odmienności i wszędzie chce wprowadzać własny system społeczny, polityczny, religijny itp.

Prawda jednak wygląda zupełnie inaczej i bardzo łatwo jest to udowodnić. Przede wszystkim, jak już wspomnieliśmy, teolodzy europejscy i misjonarze przybywający do Nowego Świata walczyli z niewolnictwem i ciemiężeniem Indian. Wiemy też, że nauczali mieszkańców Ameryki języka hiszpańskiego i pokazywali im inne dziedziny wiedzy. Co jednak ciekawe, nie skupiali się na “zastąpieniu” tamtejszych języków hiszpańskim. Wydawali podręczniki mowy w językach rdzennych mieszkańców tamtych ziem, stawali się tłumaczami, a także opisywali wiedzę zdobytą w Europie na języki Indian. Stworzyli słowniki i opisali gramatykę wielu narzeczy, jak na przykład: nahuatl, guarani i tarasque, quechua. Wydano ponad 10 000 tytułów książek na potrzeby rozwoju i komunikacji z Indianami. Na uniwersytecie w Limie utworzono nawet katedrę języka quechua.
 

Podsumowanie

Jeśli temat ewangelizacji Indian Cię interesuje, wiesz już nieco więcej na temat rzekomego udziału Kościoła w „ludobójstwie”. Możesz posłużyć się zdobytymi tu informacjami w dyskusjach i edukować wrogów Kościoła (najczęściej nieświadomych bycia manipulowanymi) na podstawie faktycznych ustaleń historyków. Prześlij ten artykuł każdemu, kto może skorzystać na tej wiedzy lub myśli, że Kościół faktycznie „dorabiał się” na wyzysku Indian.

Polecana literatura w tym zakresie:
“Jak Kościół katolicki zbudował zachodnią cywilizację” Thomas E. Woods, str. 149
„Kościół oskarżony” Marek Piotrowski

Dokładniejsze omówienie sylwetek wspomnianych postaci:
Bartłomiej De Las Casas
Encomienda – obozy pracy przymusowej
Redukcje – jezuickie społeczności wyzwolonych/uratowanych Indian
Wspomniana we wstępie Bulla Sublimus Dei w języku angielskim

Share: